sklep żółty cesarz

głodówka

kontakt
jeden krok wstecz  
na początek

Czy trzeba przegrać świat, żeby wygrać duszę?

Czy faktycznie konieczne jest oddzielenie prawdy naszego bytu od naszego bytu w świecie?
nr 55/? ?



Ideał duchowy często - a nawet przeważnie - stawiano w opozycji do świata materialnego. Stąd też, ludzie duchowo świadomi, często są postrzegani (i zresztą sami siebie również tak widzą) jako osoby niezaradne, niezdolne do przełożenia swych wewnętrznych wizji na użyteczne w świecie realia.
Czy rzeczywiście trzeba przegrać świat, aby wygrać duszę? Dlaczego nasz świat wewnętrzny i zewnętrzny nie miałyby się nawzajem wspierać?
Twierdzę, że dopóki nie zaczniemy się posuwać w tym kierunku, żadne dobre intencje nie zmienią natury rynku pracy w społeczeństwie i że jeśli nie zmienimy swego podejścia do praktyki i sztuki zarabiania na życie, to kultywowanie jakiegokolwiek życia wewnętrznego będzie coraz trudniejsze.

Począwszy od Karola Marksa wciąż podnoszą się głosy przekonujące, że niezbędnym warunkiem wolności człowieka jest transformacja miejsca pracy. RozdĽwięk pomiędzy życiem a pracą, między codziennymi wysiłkami a marzeniami, nęka ludzi jak plaga. Znaczna część społeczeństwa przyjęła niezadowolenie z pracy jako coś oczywistego i bezmyślnie wspiera kulturę rozrywki i konsumpcji, widząc w niej jedyny rzeczywisty przejaw życia. Inni traktują pracę jako konieczne wyrzeczenie, pomimo gnębiącego ich poczucia, że "się sprzedali". Bardzo niewielu z radością wygląda poniedziałku.
Czy możliwe jest, abyśmy w pracy byli sobą, a nie musieli ukrywać własnej autentyczności, w imię przetrwania na rynku pracy?
Jeśli nasza praca nie wzbudza w nas przepływu serdecznej energii, to wszystko co zrobimy, będzie dla nas niewystarczające, jałowe i w dalszym ciągu będziemy zagłuszać swoje najgłębsze tęsknoty, skupiając się to na jednym cząstkowym problemie, to na innym. I prędzej, czy póĽniej będziemy musieli odpowiedzieć sobie na te pytania, jeśli chcemy mieć jakąkolwiek nadzieję na zatrzymanie kieratu, w jaki sami się wpędziliśmy.

¦ródtyt
Twórca czy ofiara - dwa sposoby istnienia w świecie

W konwencjonalnym ujęciu sposoby istnienia w świecie ludzi Wschodu i Zachodu są biegunowo przeciwstawne. Wschodnie podejście do życia kojarzono, ogólnie rzecz biorąc, z abdykacją woli i oddaniem się doświadczaniu wewnętrznej rzeczywistości, podczas gdy drogę Zachodu kojarzono z rozwijaniem woli i zmienianiem za jej pomocą zewnętrznej rzeczywistości. Zachód porównywano do ślepca, Wschód do kulawego. Jeden może chodzić, drugi - widzi, ale żeby być naprawdę całością, każdy z nich potrzebuje tego drugiego. Wschód i Zachód można też dostrzec w doświadczeniu każdego z nas. Każdy z nas ma swój Wschód i Zachód, a w życiu, dobrze byłoby, kierować się godząc ze sobą te dwa aspekty naszej natury.
Oto cztery klucze do antykariery: jeśli zechcemy wykrzesać z siebie wewnętrzny ogień poświęcenia, poddać się dyscyplinie i dążyć do mistrzostwa w swojej dziedzinie, służyć w duchu dzielenia się tym, co mamy i twórczo równoważyć różne siły, działające w nas i wokół nas, to świat zewnętrzny wynagrodzi ten trud i krok po kroku, nasze przedsięwzięcie będzie się rozwijać w sposób, jakiego sobie wcześniej nie wyobrażaliśmy. Klucze te pomagają osiągnąć pełną wewnętrzną zgodność i pozwalają, pozostając sobą, odnosić sukcesy w świecie, a świat pracy zawodowej zmieniają w rynek kosmiczny.

Te cztery klucze są zwodniczo proste, ale nad wyraz skuteczne, gdy się je zastosuje po kolei, osiągając harmonię z każdym z nich. Wiele osób stara się skupić na zarządzaniu, nie mając w swym wnętrzu świętego ognia, prowadzi to tylko do znużenia. Inni mogą mieć głębokie poczucie zaangażowania, czyli inwestycji, ale nie starcza im samodyscypliny, potrzebnej by podtrzymać w sobie energię, czy zbudować sieć współpracy. Jeszcze inni mogą dostrzegać doniosłość służby, ale zaniedbują menedżerskie umiejętności, które pozwalają dotrzeć z daną służbą do społeczności. Wszystkie cztery klucze są niezbędne, aby otwierać kolejno następujące po sobie drzwi - z inwestowania bowiem bierze się energia konieczna do wytrwałego działania, z dyscypliny rodzi się autentyczna wartość, którą można komuś przekazać w postaci służby, a służba uruchamia energie interakcji, niezbędne, aby uczynić życie sztuką.


JAK ZORGANIZOWAĆ SWÓJ CZAS?

Ile to już razy mówiliście sobie: "Teraz wezmę się w garść", po czym na nowo zapadaliście się w gąszcz wiecznego chaosu, który nazywamy codziennym życiem? Jakie by to było uczucie, gdybyśmy byli zorganizowani w sensie organicznym, a nie strukturalnym, narzuconym z zewnątrz? I dlaczego jest to takie ważne?
Wiele osób zajmujących się "kreowaniem kultury" nie lubi słowa "organizacja", ponieważ kojarzy się ono ze wszystkim, co zdaje się szkodzić światu: z przymusem, z panowaniem, hierarchią, sztywnością, skostniałym rytuałem itp. Przecież już Lao-cy powiedział, że gdy zagubiono Tao, powstał rytuał. Dlaczego nie można po prostu płynąć jak woda i we właściwym czasie znajdować się we właściwym dla nas miejscu? Cóż, myślę, że jest to możliwe, jeśli tylko będziemy pamiętać, że nawet woda ma swoją, właściwą sobie, strukturę i porządek. Do stworzenia trwałego i efektywnego stylu życia potrzebne są obie ręce, lewa i prawa: uczucia i intuicja muszą iść w parze z jasnością umysłu i porządkiem. To niesłychanie ważne, ponieważ niezliczone piękne marzenia padają ofiarą braku prawdziwego zorganizowania.
W sferze zewnętrznej pytamy człowieka: do jakiej organizacji należysz? i odpowiedĽ może nam dużo powiedzieć o tej osobie. Praca lub organizacja, do której należymy, często na przykład decyduje o tym, gdzie mieszkamy, o której godzinie wstajemy i - jeszcze bardziej - o tym, wśród jakich ludzi się obracamy.
A gdyby tak spojrzeć na to samo pytanie z głębszego poziomu? Do jakiej organizacji należymy wewnętrznie? W rytm czyjego werbla maszerujemy? Czy potrafimy rozszyfrować "organiczny" charakter struktury tak, aby nasze życie miało dla nas sens, to znaczy krok po kroku komunikowało nam swoją mądrość? To wyczucie równowagi i porządku można i trzeba uzyskać, jeśli nasza praca w świecie ma stać się wyrazem tego, kim jesteśmy. Niestety, umiejętności, o które nam chodzi rzadko wpajano nam w latach, kiedy kształtowała się nasza osobowość, ponieważ wychowaliśmy się, mówiąc z grubsza, w świecie zorganizowanym od zewnątrz, ale nie od wewnątrz. Tymczasem, jeśli nie zdołamy uporządkować pewnych podstawowych spraw, to bez względu na to, jakie będziemy mieć plany i ideały, przyjdzie nam wciąż doświadczać wewnętrznej niepewności, a ten brak poczucia bezpieczeństwa będziemy kompensować odwoływaniem się do zewnętrznych atrybutów porządku (takich jak budziki).
Wewnętrzna organizacja, organizacja psychiki (która, jak podejrzewam, ma coś wspólnego ze słowem rytuał w jego najgłębszym sensie) jest ostatnio głównym obszarem moich "badań nad antykarierą" i chciałbym podzielić się z Wami kilkoma myślami i zasadami, które, jak się przekonałem, są tu pomocne.
Po pierwsze, należy odnaleĽć swój środek ciężkości. Ciężkość ma związek z głęboką, ześrodkowaną więzią z kosmosem, nie tylko z zakorzenieniem w ziemi, ale z wyczuciem własnego centrum pośród całego zgiełku i pośpiechu współczesnego życia. Ciężkość ma związek z oddychaniem, z postawą ciała, z osobistym wyczuciem czasu i, rzecz jasna, z obfitością. Gdy jesteśmy gotowi "zanurzyć się" we wszechświecie, wtedy nie musimy ciągle przypominać sobie o właściwej pozycji. Po drugie - jak powtarzała mi Hilda Charlton za każdym razem, gdy czułem się przygnieciony nawałem spraw - Jeśli masz sześć pokoi do posprzątania, zacznij od jednego. Zacznij od tego, co masz przed oczami i przepracuj to sumiennie. To z kolei prowadzi nas do trzeciej, bardzo ważnej zasady efektywnej organizacji: doprowadzenie zamierzenia do końca potęguje moc. Innymi słowy, gdy nie wiesz, w którą stronę pójść, albo co zrobić, zadaj sobie pytanie: Co wymaga dokończenia? Jaka jeszcze sprawa pozostaje nie załatwiona? Albowiem to, co nie zostało zakończone z pewnością jeszcze przypomni o sobie, domagając się rozstrzygnięcia - możliwe, że w najbardziej niedogodnym momencie. I ostatnia rzecz: nie walczyć z chaosem. Twórczość wyłania się z chaosu. Czasami coś musi się rozpaść. Działanie zasady organizującej przejawia się także w ten sposób. Możemy zacząć dzień z werwą i zapałem, a pod koniec tego dnia mieć zupełny zamęt w głowie. W takich chwilach przychodzą mi na myśl słowa Emersona: Każdego dnia przegrywam, lecz urodziłem się, by zwyciężyć. Urodziłem się, by zwyciężyć! Jest jakiś plan, jakiś porządek, czasami wyraĽnie widoczny, czasami odległy. Nie trzeba jednak mylić go z niewykonalną misją stania się doskonałym! Czasami zwyciężamy, czasami przegrywamy, ale zawsze możemy powrócić do żywego centrum naszego istnienia, do ożywczej esencji, która podtrzymuje i karmi naszego ducha. Jest to w pewnym sensie głęboka praktyka wiary, polegająca na porzuceniu dotychczasowych schematów, rozpoczynaniu co dzień od zera i zajmowaniu się tym, co właśnie teraz jest do zrobienia. Z tej organicznej perspektywy żadna rzecz nie jest ważniejsza od innych - każdy krok, każde spotkanie, każde działanie może okazać się niezbędne dla zachowania harmonii w życiu i może skierować nas w strumień siły, która współdziała ze strukturą. Twoje życie jest dziełem sztuki.

Rick Jarow
przełożył J. P. Listwan
Niniejszy tekst pochodzi z Biuletynu Ricka Jarowa, Spring/Summer 1998


Pouczenia Bogiń. Cztery kroki na drodze do antykariery

Czy marzysz o tym, żeby twoja praca w świecie wyrażała wartości, które są dla ciebie najważniejsze, twoje najsilniejsze energie i najwyższe talenty? Zbyt często grzebiemy takie marzenia pod górą zajęć i zobowiązań, udając, że nie mamy żadnej alternatywy dla swojego obecnego zawodu i modelu kariery. Ale to nieprawda. Mamy inne wyjścia - jeśli jesteśmy gotowi odrzucić tradycyjną rolę ofiary okoliczności. Poniżej przedstawiam cztery kroki, które możemy przedsięwziąć, aby wykreować własną "antykarierę" - tzn., aby robić to, co kochamy i mieć z tego pieniądze. Owe cztery etapy zostały nazwane imionami czterech starożytnych bogiń, co podkreśla potrzebę odnowienia związku naszej pracy z sacrum.

WESTA: gorejący płomień
Westa, starożytne bóstwo świętego ognia, reprezentuje ogień, który musimy w sobie rozpalić, ogień, który nas będzie inspirował do stania się tym, kim możemy być, do odnalezienia tego, co naprawdę kochamy i uwierzenia w to, zamiast poprzestawania na konformistycznym samozadowoleniu. ¦wiątynia Westy, sanktuarium westalek, poświęcona była postawie skupienia bez reszty na jednej sprawie. Takie właśnie oddanie dla obranego celu może człowiekowi pomóc wydobyć się z letargu i pułapki użalania się nad sobą. Pierwszy więc krok na drodze do wykreowania pracy, która odzwierciedla naszą wierność samemu sobie i autentyczność, polega na odnalezieniu tego wewnętrznego ognia i wniesienie jego energii w sposób namacalny do swego życia. Na początek możesz więc zapytać sam siebie: Do czego czuję pasję?

ATENA: mądrość praktyczna
Kiedy już nawiążemy łączność z ogniem we własnym wnętrzu, musimy ukierunkować jego energię, rozwinąć ją w pewną roboczą formę. Atena, bogini mądrości, reprezentuje energię dyscypliny i związku z mentorem - poszukiwania i znalezienia nauczyciela albo nauki, która umożliwi nam dalsze rozwijanie początkowego entuzjazmu.
Gdy wkraczamy na jakąś nową dla nas ścieżkę, czy będzie to medytacja, czy jogging albo malowanie, zaczynamy zawsze pełni oczekiwań i energii. Ćwiczymy codziennie i zdajemy się robić niesamowite postępy. Z czasem jednak postęp staje się coraz mniej dostrzegalny, i energia początkowych emocji zaczyna opadać. Być może zaczyna to nas nudzić i zadajemy sobie pytanie: "Po co tak się męczę?" Rozczarowani, zaczynamy kierować zainteresowanie w inną stronę.
Dlatego tak ważne jest posiadanie pewnej dyscypliny - konkretnej formy, na której możemy się oprzeć i pozostawać jej wiernym - oraz mentora, który pomoże przebrnąć przez okresy zniechęcenia albo "zastoju". Czasami mentor tak jakby sam cię znajduje: spotykasz kogoś albo słyszysz o kimś i od razu wiesz, że z tą osobą powinieneś spędzić trochę czasu i uczyć się od niej. Bywa też tak, że ty sam musisz podjąć inicjatywę znalezienia potencjalnego mentora i spędzić z nim trochę czasu, zanim się przekonasz, czy osoba ta jest właściwym nauczycielem dla ciebie.
Mentor wtajemnicza nas w daną dyscyplinę i stopniowo sama ta dyscyplina zaczyna być dla nas nauczycielką. W tym czasie wewnętrzny ogień w nas dojrzewa, aż w końcu mamy w ręku usługę bądĽ produkt, które możemy ofiarować innym. Można mieć natchnienie i najlepsze intencje, ale jeśli nie wypracuje się z nich konkretnej usługi albo produktu, to nie da się funkcjonować na rynku. Praktyczna mądrość Ateny uczy nas nadawać natchnieniu formę, naszym ideałom i ideom nadawać taki kształt, aby można było się nimi dzielić z innymi.

JUNONA: służba jako dzielenie się
Osiągnąwszy w swoim odczuciu mistrzostwo w danej dziedzinie, zaczynamy myśleć o dzieleniu się tym osiągnięciem. Junona (łacińskie imię greckiej bogini Hery) symbolizuje pragnienie dzielenia się czymś z głębi serca. Zamiast dążyć do wykrojenia dla siebie niszy na rynku, zadajemy sobie proste pytanie: Jak mogę służyć?
Służba nie musi tu oznaczać tego, co się z tym słowem kojarzyło w dawnym paradygmacie: pozycji służebnej czyli uniżonej. Junona oznacza nasze zrozumienie współzależności wszystkiego i wszystkich. Tak jak niegdyś niezbędna dla dobrobytu ludzkości była wydajność, dziś niezbędna jest postawa służby. Taki jest głębszy sens wyłaniającej się obecnie "gospodarki usługowej", czy raczej gospodarki służby. Zapytując: jak mogę służyć, oddajemy własne natchnienie i dyscyplinę do dyspozycji społeczności, a kiedy czynimy to z otwartym sercem, wyrastają przed nami możliwości, których istnienia nawet nie podejrzewaliśmy.

CERES: zarządzanie w oparciu o wizję
Ceres albo Demeter, czyli Matka Ziemia, symbolizuje zdolność twórczego organizowania życia wokół naszej wizji. Co mamy, ile potrzebujemy, gdzie pracujemy i z kim - to wszystko pytania z dziedziny Ceres. Ażeby urzeczywistnić "antykarierę", trzeba stworzyć czas i przestrzeń na robienie tego, co się kocha. Ceres reprezentuje zdolność mądrego podziału energii między dom, rodzinę, pracę i zabawę tak, aby wszystkie te strony naszego życia współgrały ze sobą, a nie powodowały w nas rozdarcie.

Gospodarowanie czasem
staje się jogą
lat dziewięćdziesiątych

Czas stał się tak cennym dobrem, iż nie ma przesady w stwierdzeniu, że gospodarowanie czasem stało się jogą lat dziewięćdziesiątych. Musimy się nauczyć "rozciągać czas", co jest czym innym niż staraniem się, by robić więcej niż dotychczas. Oznacza to nauczenie się, jak dostrajać się do cykli właściwych naszej naturze, jak również do tych, które funkcjonują w naszym otoczeniu, tak aby praca, zamiast rządzić naszym czasem, zaczęła wpasowywać się w bieg naszego życia.

Zaczynamy zatem od ognia, pielęgnujemy go, dzielimy się nim i rozprowadzamy jego energię w taki sposób, który zasila zarówno nas samych jak i wspólnotę, do której należymy. Te cztery kroki pozwolą każdemu zbudować karierę, która nie tylko będzie karmić jego własną duszę, ale jednocześnie przyczyni się do transformacji świata.

przełożył: Paweł Listwan na podstawie New Age Journal


Autor: Rick Jarow

tematy pokrewne:

>>>> Przekraczanie potoczności   - ... czyli o co chodzi Andrzejowi Dudkowi-Durerowi? Z wrocławskim artystą Andrzejem Dudkiem-Durerem o życiu, sztuce, reinkarnacji, rozmawia Agnieszka Olędzka.
nr 51 czerwiec / 1999

>>>> Publikacja pracy licencjackiej Sławomira Józefowicza   - Włodek Józefowicz - rolnik i socjolog z wykształcenia i zainteresowania. w 2007 ukończył studia pierwszego stopnia na umk w toruniu na wydziale humanistycznym. od trzech lat prowadzi niewielkie gospodarstwo rolne przejete od rodzicow, od dwóch lat me czerwiec / 1999


Znaleziono 2 artykuły związane z tematem Klub ludzi Antykariery.




- [ do^góry ] - [ spis działów ] - [ antykariera ] - [ ekologia ] - [ kosmetyki ] - [ kultura ] - [ lekarze ] - [ medycyna ] - [ nieznane ] - [ rośliny ] - [ rozmowy ] - [ wegetarianizm ] - [ odżywianie ] - [ wegetarianie ] - [ zwierzęta ] -