sklep żółty cesarz

głodówka

kontakt
jeden krok wstecz  
na początek

Klub Ludzi Antykariery

Jeśli nie wybierzesz kierunku swojego życia, to kto inny wybierze za ciebie. I wtedy będziesz realizować cudzą wizję. Czy jest to wizja takiego świata, jakiego pragniesz?
nr 57/? ?


Z Pawłem Listwanem rozmawiają: Agnieszka Olędzka i Romuald Kalicki

Paweł Listwan - Większość ludzi, z którymi rozmawiam, jest "schwytanych" w różne "konieczności". Są przekonani, na przykład, o konieczności tego, że trzeba się gdzieś zaczepić, podłączyć do jakiejś bogatej firmy i tam robić wszystko, co szef każe. Każe pracować dłużej - to się pracuje, każe przyjść na bankiet firmowy - to się przychodzi. Większość ludzi uważa, że ich życie właśnie na tym polega - aby się drogo sprzedać. Sprzedajesz się, a gdy ci jeszcze coś zostanie, to wówczas możesz sobie organizować swoje prywatne życie, które nie ma nic wspólnego z życiem zawodowym.
Ludzie wybierają swoją pracę, nie pytając się siebie, o co im tak naprawdę chodzi w życiu. Patrzą: poszukują spawacza? To może będę spawaczem? ¦wiat pracy staje się wówczas światem nieautentycznym. A zajmowanie się przez większą część naszego życia, czymś, co nas niewiele zajmuje, prowadzi do niewrażliwości. Ten brak wrażliwości objawia się coraz natarczywiej w naszym życiu. Coraz więcej ludzi umiera na raka, powietrze i żywność są zatrute, a tymczasem wciąż produkuje się szkodliwe związki chemiczne i całą masę niepotrzebnych rzeczy. To napędza koniunkturę przemysłu farmaceutycznego i "biznes się kręci". Jest "wzrost gospodarczy", nawet jeśli faktyczna jakość życia spada. Jest to cyniczny wyścig, służący jedynie temu, aby zapewnić sobie doraźnie środki do istnienia. Rozdźwięk ten widać na ulicach: stłamszonych ludzi, którzy podświadomie czują, że są nieprawdziwi, skażeni. Szarość, zagubienie, mętność w oczach. Gdy zaczyna się rozmawiać na jakieś istotne tematy, to spychają rozmowę na drobiazgi, lub nie chcą rozmawiać. Mają natomiast swoje ukochane hobby, które jest dla nich wielką sprawą. Ale też spotykam innych, którzy chcą żyć prawdziwie, słuchają tego, co tak naprawdę jest dla nich ważne, co im daje radość. Ludzi, którzy mając jakieś ideały, długo szukają i nie mogą znaleźć sobie atrakcyjnej pracy. Nie znajdują, bo myślą, że ktoś im podsunie właśnie ich własną bajkę.
Romek - Trudno wpisać się w cudzą bajkę. A z kolei, aby stworzyć własną, trzeba mieć wiele odwagi, energii, może pieniędzy. Często dopiero pod koniec życia ludzie zaczynają żałować tego co zrobili, ale przede wszystkim tego czego nie zrobili. Rozpamiętywać. Istnieje niebezpieczeństwo, że reszta życia może im uciec na rozpamiętywaniu. A co to jest antykariera? To właśnie robienie tego, o co nam chodzi - właśnie teraz. Antykariera - ty stwarzasz swój życiorys i to jest sztuką. Nie śpiewanie cudzych pieśni, ale stworzenie własnej. Jarow często pyta: do jakiej bajki należysz? Czy jest to sztuka, nauka, czy biznes?
Agnieszka - A więc do jakiej bajki należysz? Jak zaczęła się twoja antykariera?
Paweł: Moja "antykarierowa bajka" zaczęła się chyba po roku "pisania" pracy magisterskiej z informatyki, kiedy to zdałem sobie sprawę, że sam siebie sabotuję i mógłbym tak jeszcze długo. Informatyka od dawna przestała być moją pasją. Właściwie nigdy nie była, była tylko ciekawością. Moja pasja była bliżej ludzi i wpływu na bieg świata: ochrona środowiska, uzdrawianie ciała i psychiki, ale w głębi duszy najbardziej marzyłem o śpiewaniu. Wtedy jednak jeszcze nie byłem gotów zrobić czegoś konkretnego w tym kierunku. Udało mi się jednak wtedy podjąć decyzję: koniec z informatyką, koniec z działaniem na przekór samemu sobie. Będę robił to co umiem i lubię, czyli tłumaczył z angielskiego. Miałem już odrobinę doświadczenia, zdobytego mimochodem: w grupie duchowej Ananda Marga i w ruchu ekologicznym, miałem też First Certificate in English. Podjąłem decyzję i pojawiły się sposobności: poszedłem na targi językowe i tam dowiedziałem się o kursie przekładu literackiego pana Cegieły. Spotkałem też panią, która wkrótce zaproponowała mi przetłumaczenie pierwszej książki dla wydawnictwa, w którym pracowała. Nawiasem mówiąc, firma do dziś mi nie zapłaciła za tamto tłumaczenie, ale dało mi to rozpęd, nowe doświadczenia i śmiałość, by dalej samodzielnie szukać pracy. Zresztą, zwykle to praca sama mnie znajdowała. Zazwyczaj proponowano mi tłumaczenie książek z dziedzin, którymi się pasjonuję - ekologii, psychologii, medycyny alternatywnej. Ta praca daje mi satysfakcję, ale czuję także, że coś w głębi mojej duszy nadal pozostało niespełnione.
Od tego czasu minęło dobrych parę lat, a we mnie, coraz śmielej, budziło się marzenie z czasu, gdy byłem nastolatkiem: wyjść na scenę i śpiewać. Zaczęły się sprzyjające "zbiegi okoliczności" i przez kilka lat "ocierałem się" o śpiew, napotykając po drodze sposobności i przeszkody. Do tego przyszła książka "Antykariera", która długo chodziła za mną, zanim zostałem jej tłumaczem, a w końcu stała się jeszcze jednym głębokim impulsem mówiącym mi wyraźnie: rób to, co naprawdę kochasz! W tym roku, nastąpił przełom. Podjąłem decyzję, że śpiew wychodzi na pierwszy plan. Miałem w sobie dużo lęku, który mnie powstrzymywał, ale określiłem ramy czasowe: dwa lata na eksperyment. Jeśli nic z tego nie wyjdzie, to poszukam sobie jakiegoś stałego zajęcia, skupię się na życiowej stabilizacji. Tak sobie powiedziałem i... trzy dni później, "cudem" poznałem Marcina Łuczyńskiego, człowieka z wizją podobną do mojej, choć zupełnie innej przeszłości. Co ważne, był on już muzykiem z pewnym doświadczeniem. Zaczęły się wspólne, nieśmiałe próby, a potem stopniowo dołączyli nasi "krewni i znajomi" i powstała Orkiestra ¦witu. Prawdopodobnie każdy z nas mógłby opowiedzieć własną opowieść o tym, jak życie doprowadziło go do tego miejsca, w którym teraz jesteśmy razem. Nasze osobiste "bajki" zbiegły się we wspólną drogę. Od tamtej pory wydarzyło się wiele pomocnych "cudów" - właśnie tak, jak pisze Rick Jarow. Właściwie towarzyszyły nam przy każdym kroku. Orkiestra trwa, rozwija się i zatacza coraz szersze kręgi. Ale nie byłoby tego, gdyby nie nasza wspólna wizja, marzenia, które w trudnych chwilach kazały nam wierzyć, że jest w nich coś ważniejszego niż chwilowe powodzenie bądź niepowodzenie. Dla mnie muzyka jest po części radosną zabawą, a po części misją jakby z innego świata, czymś co dąży do spełnienia i jest większe niż chwilowe nastroje i wyobrażenia. Wierzę, że ta muzyka może wnosić w życie ludzi coś pięknego, inspirować do dobra, do zdrowia. Gdyby nie ta wiara, w trudniejszych chwilach nie znajdowałbym uzasadnienia dla dalszego zajmowania się muzykowaniem.
Agnieszka - Czy zarabiasz pieniądze, robiąc to co kochasz?
Paweł: Na razie tylko sporadycznie zarabiamy na robieniu muzyki. Ostatnio wręcz przeciwnie: wkładaliśmy w to pieniądze, żeby powstała płyta, z którą możemy dotrzeć do większej liczby ludzi. Ale to też jest prawdą antykariery - aby wyjąć, trzeba włożyć; aby powstało coś wartościowego, trzeba zainwestować, w jakimś stopniu poświęcić się, dowieść czynem, że jest się godnym tego nowego miejsca w świecie. Uczę się tego zaangażowania, tego konsekwentnego opowiadania się po stronie tego, na czym mi zależy, w czym czuję swoje serce.
Agnieszka - Co jest dla ciebie sensem życia?
Paweł - Dla mnie sensem życia jest radość, przeżywanie pełni. Chciałbym, aby było to również obecne w tym co robię zawodowo. Godziny pracy to większość naszego życia poza snem, myciem się itp. Dlatego, jeśli chcę być szczęśliwy, to muszę też być szczęśliwy w tych godzinach. Nie można wykroić ze swojego życia pewnych kawałków, odseparować ich, odciąć jak suche gałęzie, ale trzeba ten czas pracy jakoś zintegrować z życiem.
Gdy byłem mały, to wyobrażałem sobie, że praca to jest coś takiego, gdzie chodzi się codziennie, spędza tam długie godziny, a potem się przychodzi do domu. Teraz patrzę na pracę jako na coś dzięki czemu istnieję w życiu, daję ludziom coś i coś od nich otrzymuję. Zamiast realizować cudzą wizję, wychodzę od swojej wizji i dążę do jej realizacji. A jeśli podłączam się do cudzej, to dlatego, że jest ona zbieżna z moją wizją. Poza tym - to, co robimy, kształtuje świat. Czasami pomalutku, niezauważalnie, ale jednak. Więc, nie jest obojętne to co robię. Wzdragam się na widok ludzi, którzy pracują dla firmy zatruwającej środowisko albo zaśmiecającej ludzkie umysły, bo "taka jest ich praca". Nie chodzi mi o potępienie tych ludzi, gdyż rozumiem ich lęki o własne i - być może - rodziny przetrwanie, ale to przerażające, że ludzie biorą udział w podcinaniu "gałęzi na której siedzą" i tego nie widzą.
Antykariera to także świadomy wybór - jaki świat chcę współtworzyć, w co inwestuję swoją energię, umiejętności i czas? Oraz - jakim człowiekiem chcę stawać się z dnia na dzień? Kiedy jestem na spotkaniu, na którym jest wiele osób i patrzę na ludzkie twarze, wyżłobione przez lata nawykowych uczuć i powtarzających się przeżyć, to widzę z całą dobitnością, jak ważne jest stawianie właśnie takich pytań. To, jak się czujemy w pracy i jaki mamy do niej stosunek i jak się czujemy wobec świata - kształtuje to, jak wyglądamy, jak jesteśmy odbierani i jaką atmosferę rozsiewamy wokół siebie.
Roman - Myślę, że nieszczęście wielu osób polega na tym, że nie mają oni swoich bajek, swojej historii do opowiedzenia światu. I dlatego idą do pracy do "najlepszych" pracodawców. Każda antykarierowa bajka zaczyna się od tego, że jest oryginalna, że jest prawdą o kimś, kto ją opowiada, a nie cudzą prawdą. Idąc do pracy wpisujesz się w coś, co jest cudzą bajką. O tym jak sytuacja taka działa na ludzi można zaobserwować badając kondycję psychiczną pracowników, którzy doszli do tak zwanych "szczytów" w dużych korporacjach. Są wypaleni, odwróceni od pracy, a nastawieni na rozrywkę, nie mającą nic wspólnego z pracą. Zachodni spece od zarządzania opisując ten problem ukuli nawet termin: "złote kajdany". Tragizm pojęcia: "złote kajdany" polega na niemożności wyjścia z sytuacji. Na złote kajdany składa się pensja, służbowe gadżety, wyjazdy służbowe, a nawet akcje firmy, który to element, w pewnym sensie, pomaga się utożsamiać z problemami firmy.
Po pracy trzeba jakoś "odkręcić" swoją świadomość, bo przecież była gwałcona przez osiem, czy więcej godzin. Rozdźwięk pomiędzy pracą a życiem dosadnie pokazuje zasada: to co służy zarabianiu pieniędzy nie może być przyjemne, a przyjemność mamy raz w roku na wakacjach.
Agnieszka - Co więc można zrobić, aby zrzucić te "złote kajdany" i zarazem nie wypaść poza nawias społeczeństwa?
Roman - Wielu ludziom wydaje się, że żyją po to, aby utrzymać rodzinę ...
Paweł - Pozwolisz, że wtrącę dowcip - Jasio pyta nauczycielki: proszę pani, po co się żyje? Pani odpowiada: żyje się dla innych. Na to Jasio: a po co żyją ci inni?
Romek - Gdybyś się przeszła po piętrach biura jakiejś korporacji i zadała ludziom tam pracującym pytanie: jakie są ich marzenia, to albo wzięliby cię za wariatkę, albo mówili o iluś tam tysiącach czegoś tam sprzedanego na miesiąc. Mogliby także powiedzieć, że ich marzeniem są podróże. Gdzieś daleko, gdzie jest fajnie. Ciepło, słońce, palmy. Wyobrażają sobie pewien świat, lepszy niż ten, w którym są. Piekło-niebo, czyli praca-urlop. Przez 11 miesięcy w roku pracują, nie lubiąc tego co robią, aby uciec od tego na trzy tygodnie i poudawać człowieka szczęśliwego. Po czym wrócić ... do pracy. Antykariera daje szanse odegrać swoją rolę w swojej bajce, ale jest też ciężkim kawałkiem chleba. Nikt ci bowiem nie powie o której godzinie masz przyjść do pracy, ani co masz robić.
Poczucie bezpieczeństwa to największa "kłoda" leżąca na drodze antykariery. Lęk o przetrwanie jest największym, podstawowym lękiem napędzającym pracowników korporacjom, napędzającym cały światowy system ekonomiczny, a przy okazji religie i parę innych rzeczy. Ale jeśli w ludzkim paradygmacie zakorzeni się myśl: ja nie mogę dostać nie dając, to to proste prawo moralne, prawo przyrody, jest w stanie zmienić spojrzenie na wiele rzeczy.
Posiadanie marzeń jest warunkiem życia świadomego. Jeśli tego nie masz, to nie masz celu i nie działasz w sposób celowy. Możesz iść do tyłu, do przodu, w bok, bo i tak, gdy się rano obudzisz, pójdziesz gdzie? ... do pracy. Bo ktoś inny wymyślił ci cel. Ktoś inny, kto wymyślił swoją bajkę, kupił twój czas i kazał ci być jednym z trybików przez siebie skonstruowanej machiny.
Agnieszka - Jakie są zatem zasady działania człowieka idącego drogą antykariery?
Paweł: W antykarierze chodzi o to, że podejmujesz jakąś działalność, bo chcesz, aby coś, co uważasz za dobre, się zrealizowało, chcesz coś zrobić dla innych ludzi, dla świata. Jest to wyzwanie, które cię prowadzi i jeśli ktoś inny dołącza się do realizacji tej twojej wizji, to twój cel jest spełniony, a ty możesz zastanowić się co jeszcze mógłbyś zrobić. Masz wówczas poczucie, że robisz coś co jest pozytywne i możesz zrobić coś więcej, bo masz więcej przestrzeni.
Agnieszka - Powróćmy do pytania rozpoczynającego naszą rozmowę: czy można zarabiać pieniądze robiąc to co się kocha? Czy świat idzie w kierunku antykariery?
Paweł - Niezadowolenia z pracy i panujących w miejscu pracy stosunków nagromadziło się już sporo. Musi jeszcze minąć trochę czasu, aż ono dojrzeje. Wtedy ludzie powiedzą: Dosyć! Chcę robić to co jest słuszne, co jest dobre, i co jest naprawdę moje, to w co mogę zaangażować się sercem. Ten moment przyjdzie, bo alienacja pracy to choroba. Choroba prowadzi albo do śmierci, albo do przełomu i wyzdrowienia. Pracodawcy też zaczynają rozumieć, że pracownik, który nie kocha swojej pracy, ma mniej sił - nienawiść drenuje energię, miłość jej dodaje - i nie jest tak pożyteczny, jak mógłby być.


Jak śpiewał zespół Izrael: Jeśli nie chcesz być ofiarą systemu, musisz zacząć decydować samemu.

złota myśl:
Doprowadzenie zamierzenia do końca potęguje moc - twierdzi Jarow.


Autor:

tematy pokrewne:

>>>> Przekraczanie potoczności   - ... czyli o co chodzi Andrzejowi Dudkowi-Durerowi? Z wrocławskim artystą Andrzejem Dudkiem-Durerem o życiu, sztuce, reinkarnacji, rozmawia Agnieszka Olędzka.
nr 51 czerwiec / 1999

>>>> Publikacja pracy licencjackiej Sławomira Józefowicza   - Włodek Józefowicz - rolnik i socjolog z wykształcenia i zainteresowania. w 2007 ukończył studia pierwszego stopnia na umk w toruniu na wydziale humanistycznym. od trzech lat prowadzi niewielkie gospodarstwo rolne przejete od rodzicow, od dwóch lat me czerwiec / 1999


Znaleziono 2 artykuły związane z tematem Klub ludzi Antykariery.




- [ do^góry ] - [ spis działów ] - [ antykariera ] - [ ekologia ] - [ kosmetyki ] - [ kultura ] - [ lekarze ] - [ medycyna ] - [ nieznane ] - [ rośliny ] - [ rozmowy ] - [ wegetarianizm ] - [ odżywianie ] - [ wegetarianie ] - [ zwierzęta ] -