sklep żółty cesarz

głodówka

kontakt
jeden krok wstecz  
na początek

Przekraczanie potoczności

... czyli o co chodzi Andrzejowi Dudkowi-Durerowi? Z wrocławskim artystą Andrzejem Dudkiem-Durerem o życiu, sztuce, reinkarnacji, rozmawia Agnieszka Olędzka.
nr 51/? ?




- O co chodzi Andrzejowi Dudkowi-Durerowi?

- Chodzi o wyzwolenie od potoczności. Poprzez sztukę, która jest dla mnie szczególnym polem działania, do którego inne pozostałe obszary życia są przyporządkowane. To wszystko umieszczone jest w kontekście reinkarnacji, medytacji i Andrzeja Dudka-Durera jako żywej rzeĽby.
Spoiną filozoficzną jest reinkarnacja, natomiast media takie jak muzyka, malarstwo, grafika, rzeĽba są sposobem wyrażania moich wyobrażeń.

- Kim był Andrzej Dudek zanim ponad 30 lat temu odnalazł w sobie świadomość Albrechta Durera i stał się Andrzejem Dudkiem-Durerem?

- Robił różne rzeczy: poszukiwał, miotał się, zadawał pytania o sens życia. Miał obsesję śmierci. Wówczas życie było dla mnie pytaniem o sens życia. Wtedy to smutne i tragiczne wydarzenie związane ze śmiercią mojego ojca, a póĽniej olśnienie związane z Albrechtem Durerem nadało energię spajającą i sens mojemu życiu.
Oba te wydarzenia stały się fundamentem, który uzmysłowił mi, że po pierwsze - nasze życie trzeba traktować jak najbardziej poważnie i rzetelnie, aby przekraczać wszystkie negatywne energie, a po drugie - śmierć fizyczna prędzej czy póĽniej po nas i tak przyjdzie.
Można jednak, przez odpowiedni sposób, swoje życie szlachetnie realizować i nadać mu sens.

- Co jest zatem sensem życia dla ciebie?

- Dla mnie tym sensem jest samodoskonalenie poprzez twórcze traktowanie życia w różnych wymiarach. Poczynając od podstawowego wymiaru związanego ze świadomością odżywiania, oddychania, medytacji, ruchu, do takich działań jak komponowanie, granie, nagrywanie muzyki, tworzenie form wizualnych typu malarstwo, grafika, rzeĽba i za pomocą tych wszystkich działań niejako oddziaływanie na innych i prowokowanie pewnych pozytywnych energii.
Do tych działań należy chociażby bycie wegetarianinem. Bycie wegetarianinem jest także częścią mojej sztuki. ¦wiadomość, że to co robię jest kropelką w całym skomplikowanym kosmicznym obiegu, wcale nie powoduje u mnie poczucia beznadziejności. Natomiast świadomość, że jeśli tych kropelek będzie więcej, jeśli będzie więcej takich pozytywnych działań, to nasz świat będzie spokojniejszy, bardziej harmoniczny i że będzie się rozwijał, bardzo mnie cieszy.
Są osoby, które zarzucają mi egoizm, pewien rodzaj wyrachowania, że zajmuję się sobą i tylko sobą i własną ścieżką rozwoju, a nie nabrzmiałymi problemami świata, a na dodatek mam dla tego piękne "wytłumaczenie".

- Każdy rodzaj pozytywnego działania jest cenny. Ale nie wszystko złoto co się świeci. Stara indiańska przypowieść mówi, że najpierw musisz być sam szczęśliwy, aby dać szczęście innym.
Najpierw dajesz szczęście sobie, potem własnej rodzinie, dzieciom, znajomym, a dopiero potem całemu światu. Tacy "naprawiacze świata", których działania biorą się nie z miłości tylko z nienawiści i zgorzknienia, najczęściej budują dyktatury i nie jest to dobre dla nikogo.
Co sądzisz o reinkarnacji?


- W roku 69 odkryłem świadomość Albrechta Durera. To był punkt przełomowy w moim widzeniu świata. Moje życie nie jest powtórzeniem życia Albrechta Durera, tylko dodaniem się tego co stało się u Albrechta Durera i u Dudka, jestem nowym człowiekiem, który czerpie z tamtych korzeni, ale jest zakotwiczony w obecnej rzeczywistości. Pomiędzy Albrechtem Durerem a Andrzejem Dudkiem istnieje przestrzeń reinkarna, wypełniona jeszcze innymi wcieleniami.
Jedna z nich związana jest z Indiami. Sitar zbudowałem bez żadnych planów. Jest to instrument muzyczny - wielostrunowy, szarpany, używany wiele lat temu właśnie w Indiach. Posiada od 8 do 10 strun zasadniczych, od 13 do 16 strun rezonujących.
W 74 zbudowałem w ciągu miesiąca pierwszy sitar. Okazało się, że potrafię także na nim grać. Muzyka, którą na nim gram jest muzyką uniwersalną. Przenika korzenie hinduskie, ale też ma europejskie brzmienia. Myślę więc na podstawie tego doświadczenia, że jedna z moich osobowości wywodzi się właśnie z Indii.
Przed laty przeżyłem także inne objawienie związane z reinkarnacją. Przyjechał do mnie muzyk z Berlina, który grał na japońskim instrumencie koto. Koto się rozstroiło, a strojenie tego instrumentu nie było prostą sprawą. Potrafiłem dość szybko nastroić ten instrument, zacząłem na nim grać i okazało się, iż gram tak, jakbym grał na tym instrumencie co najmniej kilka lat. Było to dla mnie wielkie zaskoczenie.
Myślę, że jest to także zagadką reinkarnacji.
Od 1969 roku zacząłem uprawiać żywą rzeĽbę, czyli sztukę Andrzeja Dudka-Durera, sztukę butów, sztukę spodni. Miało to związek - jak już wspomniałem - ze śmiercią mojego ojca, który zginął w wypadku samochodowym. Miałem wówczas obsesję śmierci, poczucie winy za śmierć ojca. Medytowanie częściowo neutralizowało te obsesyjne stany, zmieniało mój stosunek do śmierci, zacząłem myśleć o śmierci nie jako o końcu, ale jako o pewnej formie transformacji.
Zgłębiałem siebie i w czasie medytacji odkryłem, że jestem siódmą reinkarnacją Albrechta Durera. Uświadomiłem sobie, że Andrzej Dudek to świadomość Albrechta Durera. Na początku miałem wątpliwości, czy o tym mówić, abym nie został wyśmiany. Uświadomiłem sobie także, że wszystko, co w naszym życiu czynimy, jest pewną energią, która prowokuje następne stany w naszym życiu, a jednocześnie powoduje też inną formę transformacji i możliwość reinkarnacji. Czyli im bardziej spełniamy się w naszym życiu pozytywnie w stosunku do siebie i innych ludzi, im bardziej żyjemy w harmonii, tym bardziej dążymy do integracji z bytem absolutnym, co jest - według mnie - celem i sensem życia. To właśnie ugruntowało też moje dążenia do bycia wegetarianinem.
Zawsze, od dzieciństwa, jedzenie mięsa budziło we mnie niepokój i lęk. W dzieciństwie widziałem świnię prowadzoną na rzeĽ i doświadczyłem tego rodzaju lęku i rozpaczy, którą emanowało to skazane przez ludzi zwierzę.
69 rok to początek moich działań, kiedy to postanowiłem, że stanę się żywym obiektem sztuki. W dalszym ciągu posługiwałem się klasycznymi mediami takimi jak: muzyka, grafika, malarstwo, ale w pierwszym rzędzie uznałem, że jestem postacią - pewnym obiektem, który żyje i prowokuje.
Buty są z reguły tym czymś co się zużywa i po zużyciu przeznaczone jest do wyrzucenia. Ja postanowiłem swoje buty reperować, naprawiać. Są dla mnie manifestacją nawiązującą do reinkarnacji. Rzadko zdarzają się buty, które "żyją" 30 lat i są jeszcze funkcjonalne. Nabyłem je 16 kwietnia 1969 roku, czyli ponad 30 lat temu za 120 zł i dzisiaj też tyle kosztują. Nie są ze skóry, ale z polcoframu - takiego socjalistycznego wynalazku - sztucznej skóry.
W 1989 roku zdecydowałem się na generalny remont butów - wymieniłem spaczone podeszwy.
Wykreśliłem datę moich urodzin z noty biograficznej. Urodziłem się 21 maja 1471 roku. Obchodzę natomiast 30 rocznicę zakupu swoich butów.
Używam ich codziennie, gdy je naprawiam, to wtedy nie wychodzę z domu. Oprócz tego regularnie je fotografuję. Rysunki, które zrobiłem moim butom, w czasie wystawy w 81 roku, trafiły do zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie. Obraz butów również został zakupiony przez Muzeum, tak więc buty znalazły się w różnych folderach, publikacjach i kolekcjach fotograficznych, na przykład w Japonii, USA. Miałem taki przypadek: kiedyś w Wenecji, że podszedł do mnie człowiek, który rozpoznał mnie po butach. Widział moje buty w jakimś katalogu.
Zdaję sobie sprawę, że te moje buty stały się szczególnym symbolem i nacechowane są szczególną prowokacją - ludzie bowiem zastanawiają się, dlaczego facet nosi takie buty? O co mu chodzi?

- Włosów również nie obcinasz. Czy dlatego, że tak jak hinduscy jogini wierzysz, że mądrość mieszka we włosach?

- Od dzieciństwa miałem potrzebę posiadania długich włosów jako elementu siły, byłem jednakże w szkole zmuszany do ich obcinania. Włosy zmieniają się, zaczynają siwieć. Moja broda, tak jak i włosy ma również 30 lat. Są one elementami mojej wizji twórczej - manifestacją żywej rzeĽby.
Próbuję przez moje życie i przez wszystko co robię, pokazać, że człowiek jest cały czas taki sam, ale także jest zmienny.

- Dlaczego wybrałeś ten sposób manifestacji?

- Ja rozumiem moją twórczość jako aktywność przez cały czas.
Buty, które są przedmiotem użytkowym, przez to, że je sam naprawiam, nie są powielaniem schematów, ale jakąś nową jakością. Myślę, że sztuka to coś więcej niż produkty.
Buty są demonstracją procesu trwania, transformacji zmiennej niezmienności, są manifestacją życia i śmierci. Osnowa butów jest ciągle ta sama, na której w ciągu lat wiele elementów ulega regularnej wymianie.
One są ciągle na krawędzi - ŻYCIA i ŚMIERCI, zbliżają się do punktu krytycznego i oddalają. Symbolicznie ujawniają reinkarnację, ujawniają też szeroko rozumianą ideę sztuki jako proces, kreatywność, komunikacja. Żyją tak jak żywy organizm, który co pewien czas wymienia niemal wszystkie swoje składniki. Dzięki temu utrwala się ich paradoksalna tożsamość i w tym stanie wchodzą w obieg konwencjonalnych dzieł sztuki. Są dokumentem i zapisem rzeczywistości.
Z drugiej strony przez to, że je używam, są ciągle żywe, ciągle spotykają ludzi, ciągle wywołują różne komentarze.

- Czy nigdy nie wkładasz innych butów? Te, które nosisz na oko wyglądają na cięższe od niejednego narzędzia tortur.

- Nie, nigdy, w czasie, gdy je reperuję nie wychodzę z domu.
W różnych sytuacjach buty wywołują różny rezonans. Niekiedy jako artysta, jestem zapraszany na tak zwane eleganckie spotkania z grupami polityków, czy biznesmenów, gdzie wszyscy przychodzą nienagannie ubrani.
Facet, który zjawia się w takich butach musi się długo tłumaczyć portierowi skąd ma zaproszenie i kim jest.
Według moich spostrzeżeń, które poczyniłem przez 30 lat noszenia moich butów, mogę powiedzieć, że nasze społeczeństwo bardzo się zmieniło - stało się bardziej tolerancyjne. Ostatnie dziesięciolecie wpłynęło na te zmiany bardzo korzystnie. Jeszcze dwadzieścia lat temu zatrzymywała mnie milicja za sam fakt, że miałem inne buty. Byłem nawet zatrzymywany.
Buty oprócz tego, że żyją sobie swoim życiem, obok tego żyją również legendą. Krążą informacje o tym, że ja nie zdejmuję ich nawet gdy się kąpię i śpię.

-Stworzyłeś coś co nazwałeś projekt metafizyczno-telepatyczny. Czyżby nie wystarczało ci zwykłe komunikowanie się za pomocą konwencjonalnych metod?

- Język jest tylko jednym z wątków komunikowania się pomiędzy ludĽmi. Innym jest muzyka, sztuka. Ludzie cały czas wysyłają lub odbierają jakieś komunikaty. Są one silne lub słabe. Jesteśmy cały czas w takiej sieci komunikowania się.
Ja wierzę w taki aspekt komunikacji, który nazywam metafizyczno-telepatyczny. Swojego czasu stworzyłem właśnie taki projekt metafizyczno-telepatyczny - zaprosiłem 10 artystów z całego świata, żeby w rocznicę urodzin Albrechta Durera, czyli 21 maja 1881 roku stworzyli ze mną sieć komunikacji metafizyczno-telepatycznej. Ja byłem we Wrocławiu, inni byli w USA, Wielkiej Brytanii, Japonii i innych krajach.
Co roku powtarzam taki projekt. W tym roku również się odbył.
W trakcie moich wystaw staram się oddziaływać na widza różnymi bodĽcami. Stąd też na moich performance na tle zupełnej ciemności najpierw pojawiają się dĽwięki. Wprowadzają one widzów w szczególny stan, w którym człowiek jest w stanie przekazywać i odbierać pewne energie, a który określany stanem alfa. PóĽniej do głosu dochodzą inne elementy sztuki.

- Czy można znaleźć jakieś określenie dla muzyki, którą grasz?

- Dla mojej muzyki, gdyby określać ją znanymi nam nazwami popularnych gatunków czy stylów w muzyce, najbliższe byłoby określenie "soul", bowiem gram muzykę duszy, rozumianą jako muzykę uniwersalną odwołującą się do różnych tradycji kulturowych i stylistycznych.
Moje kompozycje są często wynikiem doświadczenia medytacyjnego. Stanowią rodzaj uchwyconej improwizacji. Komponując próbuję znaleĽć równowagę między ciszą a dźwiękiem. W mojej muzyce można odnaleźć elementy jazzu, klasyki, orientu.
Za 2 miesiące ukaże się w USA moja nowa płyta z muzyką elektroniczną. Część utworów to kompozycje spokojne, medytacyjne, a część to muzyka orkiestrowa z udziałem trąbek, saksofonu, perkusji. W Polsce ukazało się dotychczas 6 tytułów: dwie z muzyką fortepianową, trzy z elektroniczną i jedna na sitar. "Transmutacja" ukazała się niedawno i jest do nabycia jedynie w Galerii "Ja Ptak" we Wrocławiu (ul. Więzienna 1/4 Wrocław, "Ekwiwalent" można jeszcze nabyć w Wydawnictwie "Ravi"

- Krążą legendy na temat twojej wielkiej kolekcji dzieł sztuki współczesnej.

- Od lat kolekcjonuję sztukę. Wymieniam się z artystami. Część prac trafia do mnie za pomocą korespondencji. Jest to rzeczywiście niezwykły zbiór. Dokument osobistych relacji, spotkań z wieloma artystami z całego świata.

- Dziękuję ci serdecznie za rozmowę.


Prace Andrzeja Dudka-Durera zakupiły muzea Narodowe w Warszawie i w Łodzi. Autor uważa, że ciało jest wehikułem duszy, obiektem sztuki.
Odwołuje się do pewnej postawy, którą reprezentował Albrecht Durer.
Albrecht Durer był człowiekiem renesansu. Można byłoby powiedzieć o nim, że był - w pewnym sensie - pierwszym artystą multimedialnym, bowiem jego grafiki, które tworzył w XV wieku trafiały do ludzi. Jego myślenie o sztuce nie wiązało się z jedną tylko dziedziną.

Andrzej Dudek-Durer opowiada, że w 1997 roku na festiwalu w Korei zaobserwował ciekawe zjawisko. Wielu Europejczyków, którzy na co dzień jadali mięso oburzali się na gospodarzy, że hodują oni na mięso psy, które później z apetytem zjadają. Europejczycy nie widzieli tego, że na naszym kontynencie hoduje się świnie, konie i krowy, które później się z apetytem zjada.
No cóż, można by rzec z filozoficznym przekąsem - Ludzie patrzą na świat przez swoje oczy, a niektórzy przez lupę, albo przez mikroskop i dlatego różni ludzie mają różne perspektywy.

P.S. Spodnie zużywają się znacznie szybciej niż buty.


O artyście: Andrzej Dudek-Durer (1471- ...) wierzy, że jest siódmym wcieleniem Albrechta Durera.
Zajmuje się sztuką: performance, malarstwem, fotografią, video, instalacją, muzyką, budową instrumentów muzycznych i metafizycznych, metafizyką i telepatią, antypoezją i innymi formami wypowiedzi.
Od 30 lat realizuje Sztukę Butów, Sztukę Spodni oraz Sztukę Andrzeja Dudka-Durera jako żywej rzeĽby w miejscach w których się pojawia.
W 76 roku zaczyna realizować Sztukę Poczty. Traktuje świat jako przestrzeń galeryjną dla swoich prac.
W tym czasie powstaje duża kolekcja prac mających formę kart pocztowych, stempli czy znaczków. Od 79 roku rozpoczyna Sztukę Podróży - projekt i Projekt Metafizyczno-Telepatyczny.
Uprawia też Sztukę Włosów i Sztukę Ciała, której wynikiem jest jego wegetariańska dieta.

Jego prace można spotkać w wielu zbiorach, między innymi: w Muzeum Narodowym w Warszawie, Centro de Arte Actual w Barcelonie, Museum of Modern Art w Nowym Jorku, Tate Galery - London, City Art Institute Library - Sydney, w Muzeum w Amsterdamie i wielu innych. W Polsce można spotkać prace artysty między innymi w Galerii Zapiecek (Zapiecek 1, W-wa), w Salonie Aukcyjnym "Rempex" (Krakowskie Przedmieście 4/6 W-wa), w Galerii Ja Ptak, w Gdańskim Kantorze Sztuki (ul. Długa 81, Gdańsk).


Autor: Agnieszka Olędzka

tematy pokrewne:

>>>> Czy trzeba przegrać świat, żeby wygrać duszę?   - Czy faktycznie konieczne jest oddzielenie prawdy naszego bytu od naszego bytu w świecie?
nr 55 /

>>>> Kuszenie duszy?   - Z dr Deepakiem Choprą o człowieczej świadomości i zmieniającej się roli ludzkości w świecie rozmawia Jonathan Macpherson.
nr 62 listopad / 1999

>>>> Klub Ludzi Antykariery   - Jeśli nie wybierzesz kierunku swojego życia, to kto inny wybierze za ciebie. I wtedy będziesz realizować cudzą wizję. Czy jest to wizja takiego świata, jakiego pragniesz?
nr 57 styczeń-luty / 2000

>>>> O Tybetańczykach, Dalajlamie, wegetarianizmie   - Pierwszy wykład Jego Świątobliwości XVII Gjałłang Karmpy, Tsurpu 1998
nr 103 czerwiec 2006


Znaleziono 4 artykuły związane z tematem Klub ludzi Antykariery.




- [ do^góry ] - [ spis działów ] - [ antykariera ] - [ ekologia ] - [ kosmetyki ] - [ kultura ] - [ lekarze ] - [ medycyna ] - [ nieznane ] - [ rośliny ] - [ rozmowy ] - [ wegetarianizm ] - [ odżywianie ] - [ wegetarianie ] - [ zwierzęta ] -